Opowiadania porno: Szybki numerek w toalecie..

Jak to zwykle w weekend udałem się do klubu z kumplem, potańczyć, napić się, pobawić, poznać może jakąś fajną laseczkę... Nie sądziłem jednak, że uda mi się poznać aż tak ostrą sztukę jak Nastka... (bo tak miała na imię kobietka, którą poznałem).

Z początku nie było w niej nic nadzwyczajnego. Normalna, wesoła, fajna laseczka. Świetnie się ruszała. Jej dupcia wystawała spod krótkiej, czarnej, cekinkowej sukieneczki. Cycek też miała niczego sobie, ale bez przesady – nie za duży, nie za malutki – w sam raz do mojej dłoni.

Już sobie wyobrażałem, jak ją bzykam całą noc... Nie przypuszczałem, że ona miała wobec mnie takie same zamiary jak ja wobec niej... Szok.

Dobrze się bawiliśmy, tańczyliśmy, piliśmy drinki, szczerze mówiąc, to może głupio to zabrzmi, ale zapomniałem, że przyszedłem tu z kumplem. Cały wieczór poświęciłem tylko jej. Kiedy byliśmy już po kilku głębszych... Musiałem skorzystać z toalety. Klub na poziomie, kilka naprawdę fajnych kibelków (nakreślam to ze względu na późniejszy opis sytuacji – żebyście sobie nie myśleli o jakiejś obskurnej, niedomykającej się kabinie wc, bo też bym nie miał w takiej na nic ochoty...). Kiedy wszedłem do jednej z kabin, usłyszałem kroki. To nie były męskie kroki, tylko szpilki...

Zdziwiłem się lekko, zrobiłem co miałem zrobić, usłyszałem przekręcanie zamka z całej ubikacji... Wyszedłem z mojej kabiny a moim oczom ukazała się ona.
- ”To co, może jakiś szybki numerek, lepiej się poznamy? Zabawmy się!” - powiedziała i rzuciła się na mnie.

Nie odpowiedziałem nic. Dałem się ponieść. Dopchnęła mnie do ściany, rozpięła rozporek i zrobiła naprawdę... konkretnego lodzika. Usiadła wygodnie na umywalce, rozłożyła nogi i pociągnęła mnie do siebie, żebym się jej odwdzięczył.

Bez problemu, miałem taką chcicę i ta laska mnie tak kręciła, że miałem wrażenie, że jej cipka pachnie fiołkami, serio! Haha! A smakuje jeszcze lepiej!

Uniosła mnie do góry za twarz, pocałowała i wsadziła sobie mojego nabrzmiałego już do granic możliwości fiuta w swoją ciasną, wygoloną, cholernie mokrą dziurkę...

Stękała, krzyczała, jęczała – była boska – krótko mówiąc.

Po chwili zeskoczyła z umywalki i oparła się o nią wygodnie, spoglądając na mnie w lustrze, które było przed jej twarzą. Waliłem ją teraz od tyłu, troszkę w jedną dziurkę, troszkę w drugą... (za jej przyzwoleniem!). Spuściłem się w jej kakałko dość szybko... Nie zwróciłem nawet uwagi, kiedy ktoś zaczął dobijać się do drzwi. Oprzytomniałem. Szybko się ubraliśmy i wyszliśmy.

Facet tylko się zaśmiał i powiedział, że nie chciał przeszkadzać, ale musi pilnie skorzystać... Podeszliśmy do barku, wypiliśmy po kolejnym drinku.
-”Mało mi... może pójdziemy dokończyć zabawę do mnie? Mieszkam nie daleko...” - powiedziała, przejeżdżając swoją nogą o wewnętrzną stronę mojego uda...
- ”Spoko. Daj mi moment proszę...” - wydukałem, bo przecież musiałem znaleźć kumpla, to już by było totalne świństwo, żeby mu nie powiedzieć że wychodzę. Wyciągnąłem z kieszeni telefon, żeby szybciej go namierzyć. Przeczytałem tylko sms: „Sorry, wyciągnęła mnie do siebie... Musiałem iść.” - Pomyślałem sobie, że fajnie nam się wieczór ułożył, więc w drogę!

Do jej mieszkania było z 200 metrów, serio, było widać blok z drzwi klubu. To oczywiście wciągnęła mnie do bramy po drodze i kazała się przelecieć najmocniej i najszybciej jak tylko potrafiłem! - sprostałem jej wymaganiom – na szczęście.

Weszliśmy do jej mieszkania, ku moim oczom ukazał się Marcin – mój kumpel! Z jej współlokatorką!
- ”No nie wierzę...” - rzuciłem, a kumpel podał mi piwo.
- ”To co... bawimy się wszyscy, czy jednak osobno?” - no nimfomanka jak nic!

Na szczęście nie musiałem świecić fiutem i ukazywać swoich seksualnych umiejętności przed kumplem, bo jego panna wybrała samotną zabawę. Uf... Kamień z serca.. a raczej jąder.

Kiedy tylko weszliśmy do jej pokoju, usiadłem na łóżku, a ona mnnie rozebrała, rozerwała mi koszulę, wbiła pazury w tors i wskoczyła na mojego znów gotowe kutasa. Ujeżdżała mnie szybko i bardzo dziko... Zeskoczyła ze mnie w ostatniej chwili i przyjęła mój wytrysk na swoją twarzyczkę, skrupulatnie zlizując całą, ciepłą spuściznę...

Zabawa była naprawdę udana. Noc cholernie... intensywna. Po 6 orgazmach, uraczyła mnie cudowną tabletką i bzykaliśmy się do świtu – słychać było, że mój kumpel też nieźle się bawił.
No i fajnie... ;)

Chcesz zamieścić tu opowiadanie, które przeczytają setki tysięcy osób? Wyślij je na [email protected]pornoman.pl

kategorie:

opowiadania erotyczne


666
0
Dodaj do ulubionych

Komentarze

Brak komentarzy, możesz napisać pierwszy

Napisz komentarz

Tanie zabawki erotyczne